sobota, 27 czerwca 2015

Smuteczek

Zabiję kiedyś tych sprzedawców w zoologicznych! Opchnęli nam chore ryby!
Jedna zmarła po godzinie-druga dziś, po tygodniu. Jak tylko wszystkie gupiki wyzionął ducha, to sprzedaję glonojada i ślimaka, który jakimś cudem był w roślinkach, i kończę ten interes! Co z tego, że tyle lat je już mam. Przez ostatni miesiąc każda rybka pada prawie od razu. A ja mam dość. :( Nie jest fajnie patrzeć jak umierają zwierzęta, nie?


Teraz  myślę też nad zrobieniem jakiegoś znaku-naszyjnika lub bransoletki ze znakiem daemina. Czyli takie ,,ae".


Ostatnio Toke pozmieniał swoje formy-byliśmy na zakupach, kupiłam sobie dwie pary nowych bryczesów, a nagle zachciało nam się, aby zmienił się w sarnę. A potem we fretkę. Bardzo miło się tak ,,bawić" formami, oczywiście gdy oboje mamy na to ochotę.

A po za tym! Szkoła się skończyła, wakacje! Moi drodzy WAKACJE!
Z jednej strony czuje radość, z innej nie mogę się doczekać tego, co nowe, a z ostatniej; smutek.
Ukończyłam szkołę, otrzymałam świadectwo z wyróżnieniem, ale jakoś mało mnie to obchodzi. Większości ludzi, których widziałam na ostatnim apelu już nigdy w życiu nie zobaczę... Co prawda nie byłam z nimi zbyt mocno zżyta, ale sama świadomość rozstania jest przytłaczająca. Szczególnie, że nie mam po nich pamiątek-tylko te dwadzieścia osób z mojej klasy widnieje w pożegnalnym albumie. Bardzo tego żałuję, ale cóż zrobisz? Nic.
Pozostaje mi tylko mieć nadzieję, że dalej będzie lepiej...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz