czwartek, 2 lipca 2015

Sarna

Całkiem niedawno, bo w ten poniedziałek wybraliśmy się na zakupy-zestaw stały; ja, Toke i mama. Brat siedzi w domu, tata też. Zauważyłam, że o wiele trudniej rozmawia się z moim dajmonem, kiedy są przy mnie inni ludzie. Lubię z nimi dyskutować, a... zapominam o Toke. Właśnie dlatego chciałam poświęcić mu nieco więcej czasu. Ustaliliśmy, że będzie bardzo przyjemnie, kiedy popróbujemy z nowymi formami. Niestety, ja na polu wymyślania zwierząt jestem raczej marna. Musiałam zastanowić się dłuższą chwilę. W końcu ustaliśmy, że z myszki zmieni się we fretkę podczas jazdy samochodem, a kiedy przyjdzie nam spacerować między regałami sklepowymi, będzie na mnie patrzył wielkimi, czarnymi oczami sarny. Szczerze mówiąc, ta forma jest dla mnie bardzo przyjemna. Fajnie się obserwowało, jak Toke ogląda ze mną bryczesy. Muszę w końcu mieć coś na obóz.
Właśnie z tych nowiutkich spodni bardzo się cieszę, bo dostałam już dwie pary. Moje stare z czarnych zmieniły się w mocno ciemno brązowe i nie są już tak elastyczne. W nówkach jeździło się cud miód! Nie mogę się już doczekać obozu <3.
Ja też! Wiesz jakie to będzie przeżycie, nowi ludzie...
A jeśli spadnę?
To będzie mnie boleć tak samo jak ciebie!



Ostatnio myślałam nad daeminami. Znam już jedną, ma bloga. Właśnie dzięki niej się zainteresowałam dajmonami. Tylko wiadomo, znajomość ,,na żywo", a poprzez Howse to dwie różne rzeczy. Byłoby cudownie, jeśli poznalibyśmy kogoś takiego jak my.
Więcej tematów do rozmów!

Muszę kiedyś narysować Toke w dziale jeździeckim w Decatlonie. To będzie piękne! A tym czasem będę zakładać nową stronę z postaciami Toke... Na razie nie ma ich wiele, ale... To tylko na razie!

Powiedziałam rodzicom o Toke. Bałam się, że będą to traktować jak dziecięcą zabawę, że będą udawać aprobatę, a tak na prawdę za moimi plecami mówić ,,Ta nasza Gabrielle ma dziecinne pomysły". Nie poparcie od strony obcych ludzi jeszcze bym zniosła, ale wydaje mi się, że to co uważają bardzo bliscy nam ludzie ma duży wzgląd na nasze życie. Na szczęście tak się nie stało. Tata potraktował to bardzo poważnie, przeczytał artykuł na dajmony.info, a nawet porozmawiał z Toke.
To brzmiało dziwnie, kiedy ona wypowiadała moje słowa. Ja się peszę, kiedy ktoś obcy do mnie mówi ;(

Mama postąpiła tak samo. Żałuję tylko, że mój dajmon nie towarzyszy mi na krok (no wiecie, nie widzę go i nie słyszę ciągle) ale może to dlatego, że znam go od... Miesiąca...


No nic, trzymajcie się, pa pa!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz