czwartek, 30 lipca 2015

Co to uberwilctwo?

Uberwilcto jest ,,ulepszaniem" formy swojego dajmona. Chodzi mi tu o jakieś skrzydła, kolczyki, tatuaże, znaki, ekstremalne pazury, zęby, ogień w pysku itp.
Często ma związek z blokowaniem, czyli zatrzymywaniem dajmona w jednej postaci na siłę np. bo uważamy się za usytuowanych i chcemy ten status utrzymać. Jak wiemy, mija się to z celem, bo jeśli jakaś forma nie odpowiada naszemu charakterowi, to nie będzie to prawidłowy ,,wybór". Radzę tego nie robić... Bo zwykle sprowadza się to do niewygodnych odczuć.
Jak one się objawiają?
Ja to odczuwam jako niewygodny ucisk. Znacie to uczucie, że macie za dużo myśli i nie potraficie się skupić? U mnie tak to jest. Ciężko mi wizualizować formy. Czasem jest tak, jakbym miała na sobie jakieś nieprzyjemną rzecz.
Czy miałam kiedyś jakieś zapędy do uberwilctwa?
Nie, nigdy nie miałam do tego tendencji... Wystarczają mi ,,naturalne" zwierzęta.



Krótki ten post. Nie potrafię się rozpisywać :P
A taka ciekawostka: Sprawdzałam w tłumaczu Google co oznacza słowo ,,toke", mimo, że złożyłam je z dwóch przypadkowych sylab. Po albańsku to ,,ziemia". Fajnie, nie?

Gwoli wyjaśnienia

Czemu nas  nie było? Wyjechałam :) I nie zdążyłam was poinformować.
Zapominała i tyle.
Ech. W każdym razie-byłam w Warszawie, u babci, jak co rok. Oczywiście poleźliśmy (znowu) do Centrum Nauki Kopernik. Oglądanie tego samego po raz czwarty to już przesada, więc pod koniec wizyty udaliśmy się do planetarium na seans wieczorny o.O To było niesamowite.
Mi też się ogromnie podobało.
Jeżeli wybieracie się do Warszawy i nie wiecie gdzie iść, to polecam wam  ,,Rejs po niebie". Dla mnie było genialnie.
Choć potem narzekała, że mogło być więcej teorii i wyjaśnień procesów zachodzących w gwiazdach, bla bla bla.
Oj tam :D Ale mogli coś dodać takiego bardziej ,,naukowego", bo pokazywali tylko konstelacje.
W każdym bądź razie-oprócz tego wpadliśmy również do zoo (no bo, cholera, nie ma chyba lepszego miejsca na próbowanie form). No i oczywiście-łaziliśmy sobie, Toke jako sarna, ja z piciem w łapie i patrzymy. Nagle stajemy przed jedną z klatek (swoją drogą na prawdę mi się podobają-są duże, zadbane i przystosowane dla zwierząt) a tam co? Tygrys. Leży piękny i dumny.
I to jest pierwsza nowa forma. Jest nieco niewygodna, bo mimo wszystko to duże zwierzę i w metrze było ciężko xD
A jak wracaliśmy z powrotem (ja oczywiście słuchałam muzyki) to nagle zachiało mi się kolejnej formy. A konkretniej konia. I bach, Toke galopuje koło busa jako srokacz.
Nom, więc tyle nas było w Wawie. A, nabyłam jeszcze książkę! ,,Smoki jesiennego zmierzchu" Margaret Weis i Tracy Hickman. Ciekawa, mimo, że przeczytałam zaledwie cztery rozdziały :) Tak wygląda moja okładka, bo były też inne ,,wersje":

(zdjęcie z alejka.pl)
Dziś pewnie ukaże się jeszcze jeden post, w którym omówię co nieco terminów dajmonicznych-potrykam trochę uberwilctwo :)
Czemu aż dwa? Bo musiałam się rozchorować i nie wychodzę na dwór...

czwartek, 23 lipca 2015

Kinomania i żeneta

Hey :)
Wczoraj chłopak zaprosił mnie na kolejny film Marvela ,,Ant Man". Podobało mi się to, mimo iż nie przepadam za super-bohaterami. Nie przeszkadzają mi, ale... No wiecie, krwi sobie upuścić bym nie dała za oglądanie.
Ogółem, nas oboje rozwaliły teksty postaci. A w szczególności pewnego Luisa xD
Ale jeden szczegół mi, nie tyle przeszkadzał, co wolałabym inne ,,rozwiązanie"-dubbing. Chyba lepiej dla mnie byłoby gdybym mogła słuchać oryginalnej mowy aktorów i czytać polskie napisy (jak w Jurrasic World, który też był świetny).
Czasem udało mi się skupić na tyle, żebym mogła wizualizować Toke jako fretkę na fotelu obok mnie <3.
A co do nowej formy-dziś w nocy rozpętała się burza stulecia. Nie, na serio. Jeszcze nigdy nie było tyle piorunów, grzmotów i takiej ulewy. Miałam wrażenie, że krople zaraz przebiją szkło.
Ale Toke zapragnął być koło mnie, wpełznąć pod kołdrę przy mnie i mi towarzyszyć.
Ta burza mnie fascynowała, bo lubię takie oberwania chmury. Chętnie bym usiadła przy oknie i patrzyła...
No nic. Wracając-chciałam zrobić Toke miejsce, ale na moim materacu nie ma dużo miejsca, więc jak niby upchnąć tam mnie i wilka? Próbowałam, ale ni to się obrócić, ni to położyć wygodnie. Uznaliśmy, że wygodniej nam będzie kiedy Toke będzie zajmować mniej miejsca.
Przypomniałam sobie o blogu, który czytałam jeszcze przed obozem-było tam hasło ,,żeneta". Oczywiście to sprawdziłam-ładne, małe zwierzątko. Sięgnęłam po komórkę i wyszukałam sobie w grafice kilka zdjęć zwierzątka. I tak oto, Toke kulił się przy moim ramieniu jako  właśnie to stworzonko. Była o wiele bardziej ,,praktyczna" niż wilk. Jest mimo wszystko za duży... A takie zwierzę wielkości kota jest łatwiej upchnąć.
Mimo wszystko miałam problem z wizualizacją, pomijając to, że na tym polu jestem ogółem beznadziejna. Ale cóż, trzeba ćwiczyć, bo dajmonizm nie jest taką łatwą sprawą ;)
I na koniec zdjątko żenety:

wtorek, 21 lipca 2015

Taki post o niczym i trochę o formach

Hey :) Tak, nie mam ostatnio pomysłu na żadne pisanie, ale aktualnie siedzę na kanapie i nie wiem gdzie podziać mój zad, więc mogę tu coś wystukać :P

Ni ma pomysłu na post ;-;

A jakże. On ma rację :( No nic, może uda mi się namówić tatę na wypad do Skrzata po nową figurkę schleich, które kolekcjonuję już od paru lat. Są to na razie tylko konie (w liczbie 39) ale teraz upatrzyłam sobie jakiegoś jelenia lub łanię.


Kompot z wiśni jest pyszny. Kocham lato właśnie ze zimne kompociki. I basen. A ukrop jest okropny.
Może bardziej o dajmonicznych sprawach?
No, przydałoby się... Ostatnio mam ochotę poszerzyć nieco horyzonty naszych form. Jednak Toke nadal wizualizuje się jako fretka (też bardzo wygodna forma) wilk lub sarna. A ja chcę korzystać z form puki mogę! To jest cudowne, takie ,,bawienie się" postaciami. Chyba jestem liberałem, bo nie zniosę wizualizowania Toke tylko po jedną, jedyną formą. To będzie tragiczne, żadnej zabawy, tylko sztywno jedna forma. Wiem, że odzwierciedla to nasz charakter, ale w innych formach też może nam być dobrze, prawda?
Życie nie ogranicza się tylko i wyłącznie do jednego wyboru i jednego zbioru cech. Zawsze dochodzą nowe doświadczenia, przez które człowiek się zmienia i cały czas jego charakter się kształtuje. Wiadomo, że gdy jesteśmy dorośli już nie odczuwamy tych zmian aż tak i nie jesteśmy na nie podatni w takim dużym stopniu jak kiedyś.
Podsumowując: nie będę spieszyć się z usytuowaniem. Wydaje mi się też, że kiedy to nastąpi będę nieco innego zdania o ,,konieczności" wielu form. Ale chyba nigdy nie przestanę eksperymentować. Nawet, kiedy znajdę tę odpowiednią.

niedziela, 19 lipca 2015

Wróciłam!

I żyję! Nogi okropnie mnie bolą, jestem przemęczona i chyba coś sobie naderwałam. Haha! Obóz jeździecki był bardzo męczący... Więc należy mi się nieco odpoczynku, nie?
Byliśmy na basenie. A Toke zmienił formę na wodną-małą foczkę grenlandzką. Mimo wszystko, nie jest to moja ulubiona forma-było mi ciężko ją wizualizować. Znacznie bardziej wolę sarnę (która jest chyba moją ulubioną i najwygodniejszą postacią) lub wilka. Toke coraz częściej spędza w niej także dnie, a ja mu zabraniać nie będę, bo jest przyjemna.
Nie poznałam żadnego daemina. Czego szczerze żałuję, bo poznanie kogoś w realu byłoby świetne. Albo wkręcenie kogoś w dajmonizm-jeszcze lepsze. Niestety, szczęście mi nie dopisało i nikt nie miał pojęcia o dajmonach, a ja bałam się nieco o tym opowiadać.
Na koniec obozu mieliśmy przedstawiać pokaz-koński taniec do muzyki gwiezdnych wojen. Ja byłam okropnie zestresowana, bo prowadziłam zastęp, a moja klacz miała głęboko gdzieś moje łydki i palcat. No, ale Toke nie mógł siedzieć spokojnie; wdrapał się na płot pod postacią fretki i zaczął udawać Jedi. To było tak głupie, że zaczęłam śmiać się w głos, tak, że dziewczyny pytały się mnie, czy wszystko w porządku.

piątek, 10 lipca 2015

Krótki post

Uwaga, jutro wyjeżdżam i nie ma mnie na tydzień (zobaczymy tylko, czy będę miała dostęp od internetu). Ale na razie trzymajcie się, do zobaczenia za tydzień! Pa!

czwartek, 9 lipca 2015

Trochę o ,,tokowej" logice

W moim kochanym Toke najbardziej nielogiczny jest jego charakter.
Tylko wydaje się nielogiczny. Jak się głębiej zastanowisz, to dojdziesz do innego wniosku.
Możliwe.

Zwykle jest pierdzielnie sarkastycznym draniem, który dogryza mi na każdym kroku.  Ale jest coś... miłego w tych jego doczepkach. Za to kiedy mam jakiś problem, nikt nie jest tak czuły i kochany jak Toke. Zawsze mi pomaga, wynajduje sposoby jak mi pomóc, potrafi nade mną czuwać przez całą noc. Czasem mówi, że nie spał, bo martwił się o mnie.


I właśnie to jest dziwne. Albo mój kochany dajmonek...
Robisz to specjalnie!
Masz rację :3 Ale sam musisz przyznać, że czasem twoje komentarze są wnerwiające.
Ale idealnie podsumowują sytuację.
Ta... Bardzo. Ogółem udało mi się zrobić naszyjnik, a właściwie wisiorek. Czarne serduszko z białym napisem ,,ae". Potem wstawię zdjęcie, bo teraz raczej mi się nie uda...

wtorek, 7 lipca 2015

Nowości na ścianie

Przybyło nieco tych bazgrołów. Dwie formy Toke, Bielkia narysowałam zaledwie dziesięć minut temu... A myszę przedwczoraj. Mam zamiar wszystko nadrobić i wyrysować wszystkie formy, czyli zostały mi fretka, biały lew, wilk i... ah, jeszcze kot. Chyba zrobię też zakładkę z ryskami, żeby mieć to uporządkowane.




 
Narysowałaś za duże łapy ;(
Cicho, ty nawet tego nie potrafisz.
Ej, to zwykle ja ci dogryzam.
Czasy się zmieniają... You know.

Orzeł

Wczoraj wieczorem miałyśmy kolejny wypad na zakupy-żeby kupić parę ubrań potrzebnych na obóz. Mama wahała się też nad kamizelką jeździecką, ale w końcu zrezygnowałyśmy... Nie jestem zwolennikiem.

Inaczej-Toke znów dostał nową formę. Gdy wracałyśmy do domu samochodem, stwierdził, że nie chce mu się kicać jako jeleń, próbując nas dogonić, więc wybraliśmy inną formę. Teraz, puki jeszcze nie jesteśmy usytuowani chcemy eksperymentować z postaciami jak najwięcej, dopóki możemy. Jest to świetna zabawa. Dreszcz mnie przeszedł, kiedy patrzyłam jak Toke mija słupy.
Ona próbowała mi wmówić, że się popisuję.
A co, nie robiłeś tego?
Ym... Wcale :)

Na obóz wjeżdżam za trzy dni, więc nie spodziewajcie się postów. Postaram się wam to skrócić po powrocie.

niedziela, 5 lipca 2015

Częsta sprawa: jak odnaleźć/poznać/zdobyć?

Będzie to mój pierwszy post ,,teorytyczny", bo jest nawalone tego tyle, że nie chciałam być szablonowa... I truć tylko o tym! Ale... czas nadszedł!

Jak poznałam Toke?
O dajmonach dowiedziałam się w ,,nieciekawy" sposób-szukałam członków do watahy i wpadłam na stronę Howrse pewnej graczki (jej blog podałam już w poście), zaciekawiłam się i zaczęłam szperać ^^ Zainteresowałam się tym i postarałam znaleźć ten głos. Poszło mi szybko-odpowiedzi przychodziły prędko i starałam się brać pod uwagę to, co płynie z głębi mnie, bo czasem zdarzało się tak, że odpowiadałam sama, a potem Toke.
Oczywiście nie każdemu idzie to tak szybko. Czasem, kiedy jestem mocno zdenerwowana nie słyszę, co on mówi. Najmilej rozmawia mi się z Toke, kiedy leżę już w łóżku, mam spokój i jest mi łatwiej mi się skupić i wyluzować.

PORADA: Bardzo dobrym pomysłem jest stwierdzenie jakim typem człowieka jesteś-słuchowiec, wzrokowiec, czy kinektyk. Ja osobiście nie jestem w ,,pełni" żadnym z nich, mimo, że przeważa u mnie słuchowiec. Czasem lepiej jest mi coś przeczytać, czasem przesłuchać. W dodatku zupełnie nie przeszkadza mi muzyka w czasie nauki/czytania, przeciwnie, wolę, kiedy coś mi gra.

Właśnie dlatego bardzo miło jest mi rozmawiać z Toke podczas słuchania muzyki. Jest to dla mnie genialny sposób poznawania dajmona. Czego słucham? Ostatniej nocy włączyłam sagę Zła, ale w wersji pianistycznej. Dla mnie takie spokojniejsze nuty są bardziej odpowiednie, łatwiej jest się uspokoić.


Jakie jeszcze sposoby? Generalnie, warto być spokojnym, kiedy chcesz się porozumieć z dajmonem. Warto też mieć o nich jakieś pojęcie. Aha, i wszyscy moi kochani pesymiści: macie go. Każdy go ma. Ale ludzie są różni, więc poznacie go w różnym czasie. Czasem łatwiej przychodzi wyobrażanie go sobie, czasem rozmawianie.



Jakieś pytania? Zapraszam na komentarze, postaram się odpowiedzieć :)
Nie jest to jakaś niezwykle teoretyczna notatka, ale czasem może pomóc.

Rower?

Czterdzieści minut temu wróciłam z rowerowej wycieczki. Cel był bardzo szczytny-McDonalds ^^

Kolarstwo z dajmonem było świetnym pomysłem-Toke chyba też świetnie się bawił. Dziś nie będzie jego sarkastycznych odpowiedzi.

Nie ważne, musicie to znieść :D Podróż zajęła nam nieco ponad dwie godziny. Bardzo miło było patrzeć, jak Toke pod postacią sarny biegnie koło mojego roweru. Jedyna wada tego wyjazdu to temperatura-był okropny skwar. Dopiero potem zrobiło się chłodniej i przyjemniej. W związku z tym, kiedy wróciłam do domu, nalałam sobie chłonnej wody do wanny i zrobiłam sobie zimną kąpiel. Było bardzo przyjemnie, po dwóch godzinach na słońcu. Twierdzę, że było na prawdę super, zapewne to powtórzymy, ale celem nie będzie już restauracja, tylko las lub jezioro.

A ja znów mam radochę z moich ryb. Wrzuciłam mojemu zbrojnikowi tabletkę, bo już oczyścił akwarium z glonów, a zamiast niego, skubią to gupiki. Zdzisław się skrada to tej tabletki i próbuje na wszystkie sposoby się dostać xD.

sobota, 4 lipca 2015

Nocne pogawędki

Czy wy też próbowaliście wpierniczać kiedyś cukier widelcem???
Nie, tylko ty jesteś na tyle rąbnięta, że to robisz.
Spadaj Toke! Myślałam, że to łyżka, była w misce, a ja nie spojrzałam na końcówkę xD To tak bardzo dorosłe...
Ale i tak zaczęłaś go nurzać w cukrze.
No :3
A teraz wpierdal* nektarynki, jakby jej było mało!
Nie przeklinaj ;-; Wychowam cię ;-;
Wychowasz również siebie, przypominam.
Nie ogarniam, jak część mnie może by tak upierdliwa i tak niezmiernie wnerwiać moją osobę.
Zdarza się.
Mówi się bywa!
Ale to twoja gadka. Ja mówię zdarza się.
Bo jesteś nudny...
I mądrzejszy od ciebie!
Przestań, dajmonie!
Nie mów tak! Dobrze wiesz, że nie lubię tego stwierdzenia.
Będę :3 Bo się fajnie denerwujesz. A po za tym-tak jest o wiele łatwiej.



No dobra, może teraz nieco bardziej normalnie i na porządku-mam wam zamiar zrecenzować książkę, którą aktualnie czytam. Będzie to już drugie przeczytanie, ale bardzo lubię książki tej autorki, więc chętnie zrobię to jeszcze kilka razy. Kiedy tylko dokończę, to wam wrzucę moją obiekcję.
Dzieło nazywa się ,,Raz na zawsze", pióra Jacquline Wilson. Przeczytałam prawie jej wszystkie książki, wszystkie są nietypowe i ciekawe. Prezentuję
 
okładkę:

Okładkę skopiowałam ze strony MediaRodzina.

Recenzja już niedługo! :)

Mała pogadanka

Jak to stwierdził Toke:
,,Prześladują cię karty tarota".
Wiem ;-; Co mam robić?
*wzrusza ramionami*Ale znam przez to przyszłość!
No, dalej panie mądry. Co się stanie?
Spojrzysz na mnie tym swoim spojrzeniem. Ha, mówiłem! *zaciesz*
*spoglądam w akwarium*
Nie wiem, czemu lubię tak tego glonojada... Fajny jest :D
Ty wiesz, że Zdzisław wygląda bardziej jak glonojdaka niż glonojad?                                                                           
Cicho siedź! Ma być Zdzisław i koniec!
Boże, czemu ja muszę z nią tkwić?
Bywa :)


Ostatnio zabrałam się za rysowania Toke. Na razie są tylko trzy formy-sarna, kos i paw. Muszę dorobić. Nie wiem, czy wam wstawiać, bo nie są najwyższych lotów...
I tak każdy mówi, że przepięknie rysujesz -.- Mi też się podoba :D
Ło, Toke mnie pochwalił! Magia... Nie ważne.
Tak to wygląda. Kos mi nie wyszedł, najbardziej dumna jestem z pawia.

czwartek, 2 lipca 2015

Sarna

Całkiem niedawno, bo w ten poniedziałek wybraliśmy się na zakupy-zestaw stały; ja, Toke i mama. Brat siedzi w domu, tata też. Zauważyłam, że o wiele trudniej rozmawia się z moim dajmonem, kiedy są przy mnie inni ludzie. Lubię z nimi dyskutować, a... zapominam o Toke. Właśnie dlatego chciałam poświęcić mu nieco więcej czasu. Ustaliliśmy, że będzie bardzo przyjemnie, kiedy popróbujemy z nowymi formami. Niestety, ja na polu wymyślania zwierząt jestem raczej marna. Musiałam zastanowić się dłuższą chwilę. W końcu ustaliśmy, że z myszki zmieni się we fretkę podczas jazdy samochodem, a kiedy przyjdzie nam spacerować między regałami sklepowymi, będzie na mnie patrzył wielkimi, czarnymi oczami sarny. Szczerze mówiąc, ta forma jest dla mnie bardzo przyjemna. Fajnie się obserwowało, jak Toke ogląda ze mną bryczesy. Muszę w końcu mieć coś na obóz.
Właśnie z tych nowiutkich spodni bardzo się cieszę, bo dostałam już dwie pary. Moje stare z czarnych zmieniły się w mocno ciemno brązowe i nie są już tak elastyczne. W nówkach jeździło się cud miód! Nie mogę się już doczekać obozu <3.
Ja też! Wiesz jakie to będzie przeżycie, nowi ludzie...
A jeśli spadnę?
To będzie mnie boleć tak samo jak ciebie!



Ostatnio myślałam nad daeminami. Znam już jedną, ma bloga. Właśnie dzięki niej się zainteresowałam dajmonami. Tylko wiadomo, znajomość ,,na żywo", a poprzez Howse to dwie różne rzeczy. Byłoby cudownie, jeśli poznalibyśmy kogoś takiego jak my.
Więcej tematów do rozmów!

Muszę kiedyś narysować Toke w dziale jeździeckim w Decatlonie. To będzie piękne! A tym czasem będę zakładać nową stronę z postaciami Toke... Na razie nie ma ich wiele, ale... To tylko na razie!

Powiedziałam rodzicom o Toke. Bałam się, że będą to traktować jak dziecięcą zabawę, że będą udawać aprobatę, a tak na prawdę za moimi plecami mówić ,,Ta nasza Gabrielle ma dziecinne pomysły". Nie poparcie od strony obcych ludzi jeszcze bym zniosła, ale wydaje mi się, że to co uważają bardzo bliscy nam ludzie ma duży wzgląd na nasze życie. Na szczęście tak się nie stało. Tata potraktował to bardzo poważnie, przeczytał artykuł na dajmony.info, a nawet porozmawiał z Toke.
To brzmiało dziwnie, kiedy ona wypowiadała moje słowa. Ja się peszę, kiedy ktoś obcy do mnie mówi ;(

Mama postąpiła tak samo. Żałuję tylko, że mój dajmon nie towarzyszy mi na krok (no wiecie, nie widzę go i nie słyszę ciągle) ale może to dlatego, że znam go od... Miesiąca...


No nic, trzymajcie się, pa pa!