czwartek, 23 lipca 2015

Kinomania i żeneta

Hey :)
Wczoraj chłopak zaprosił mnie na kolejny film Marvela ,,Ant Man". Podobało mi się to, mimo iż nie przepadam za super-bohaterami. Nie przeszkadzają mi, ale... No wiecie, krwi sobie upuścić bym nie dała za oglądanie.
Ogółem, nas oboje rozwaliły teksty postaci. A w szczególności pewnego Luisa xD
Ale jeden szczegół mi, nie tyle przeszkadzał, co wolałabym inne ,,rozwiązanie"-dubbing. Chyba lepiej dla mnie byłoby gdybym mogła słuchać oryginalnej mowy aktorów i czytać polskie napisy (jak w Jurrasic World, który też był świetny).
Czasem udało mi się skupić na tyle, żebym mogła wizualizować Toke jako fretkę na fotelu obok mnie <3.
A co do nowej formy-dziś w nocy rozpętała się burza stulecia. Nie, na serio. Jeszcze nigdy nie było tyle piorunów, grzmotów i takiej ulewy. Miałam wrażenie, że krople zaraz przebiją szkło.
Ale Toke zapragnął być koło mnie, wpełznąć pod kołdrę przy mnie i mi towarzyszyć.
Ta burza mnie fascynowała, bo lubię takie oberwania chmury. Chętnie bym usiadła przy oknie i patrzyła...
No nic. Wracając-chciałam zrobić Toke miejsce, ale na moim materacu nie ma dużo miejsca, więc jak niby upchnąć tam mnie i wilka? Próbowałam, ale ni to się obrócić, ni to położyć wygodnie. Uznaliśmy, że wygodniej nam będzie kiedy Toke będzie zajmować mniej miejsca.
Przypomniałam sobie o blogu, który czytałam jeszcze przed obozem-było tam hasło ,,żeneta". Oczywiście to sprawdziłam-ładne, małe zwierzątko. Sięgnęłam po komórkę i wyszukałam sobie w grafice kilka zdjęć zwierzątka. I tak oto, Toke kulił się przy moim ramieniu jako  właśnie to stworzonko. Była o wiele bardziej ,,praktyczna" niż wilk. Jest mimo wszystko za duży... A takie zwierzę wielkości kota jest łatwiej upchnąć.
Mimo wszystko miałam problem z wizualizacją, pomijając to, że na tym polu jestem ogółem beznadziejna. Ale cóż, trzeba ćwiczyć, bo dajmonizm nie jest taką łatwą sprawą ;)
I na koniec zdjątko żenety:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz