wtorek, 27 października 2015

Przebudowa akwarium

Przemieszczanie moich rybek oficjalnie dobiegło końca :3
Podziwiajcie brzuch Zdzisława. Nie, nie martwcie się, on nie jest martwy. Sama nie widzę sensu w siedzeniu do góry nogami, przyczepionym do filtra.
 
Co do innych wydarzeń, to w niedzielę miałam Hubertusa. Wróciłam co prawda, bez lisiego ogona, ale za to z brzuchem wypchanym pysznymi ciastkami i jednym flo (taka rozeta, którą zdobywa się w zawodach konnych). Chętnie powtórzę to za rok, bo galop w jesiennym lesie to było na prawdę coś.
 
Pościk krótki, ale postaram się to kiedyś wynagrodzić :)
Kiedyś... tak, kiedyś jest określeniem względnym.

piątek, 23 października 2015

Naucznie o Bogu-jak to wygląda w wydaniu daemiana?

Dziś na religii:
[K]atecheta: Dziś rozważamy drugą tajemnicę bolesną-biczowanie Pana Jezusa
[J]a: Znowu będziemy ślęczeć pól lekcji...
[K]: ,,..swoją krwią chciał wybielić ludzkie dusze
[T]oke: Że tak Vanish do ludzi, tak?
[J]: XD Oj, Toke, Toke...
[T]: No co? Tobie też przydałoby się wyprać swoją duszę.

Nie mogę z niego...

wtorek, 20 października 2015

Troski i pocieszenia

Cóż, dzisiejszy dzień nie był zbyt udany. Skończyło się rzuceniem plecaka przez pół pokoju i zasmarkiwaniem poduszki. Nie jest ważne to co się stało, ważne jest jedynie to, co zrobił Toke. Mimo, iż na co dzień jest cholernym draniem, to dzisiejszego dnia okazał mi takie wsparcie i pocieszenie, jakiego nie raczył dać żaden człowiek. Czegóż się jednak spodziewać, skoro to oni mnie ranią?

A tak po za tym, podczas moich histerycznych szlochów, odkryliśmy nową formę. Niezbyt doby czas, ale lepszy taki niż żaden. Był to pies rasy Golden Retriver. Akurat adekwatnie :/

poniedziałek, 19 października 2015

Powroty

Muszę to wstawić xD Skisłam, gdy on to mówił. Co z tego, że jest na moim innym blogu?

,,Podejrzane.
Jakoś nie bardzo... Wcale.*Przewraca oczami*
Morda!
*Pogardliwe prychnięcie*
*Nadal zerka na siedzącego na książkach rysia, który czyści się za uchem*
Co się gapisz? Swego dajmona nigdy nie widziałaś?
Nasz cholerne szczęście, że nie jesteś materialny. Inaczej już dawno by cię tu nie było.
Umf, jaka szkoda *powraca do czyszczenia się* Niezwykle cieszy mnie twój smutek.
Ile średnio waży osiemdziesięciolitrowe akwarium?
Policz sobie. Ah, zapomniałem, z matmy jesteś głupsza od muchy po dekapitacji. A po co ci to?
Chcę wyliczyć z jaką siłą by na ciebie spadło, gdyby zachciało mi się je zepchnąć zupełnie (nie)przypadkowo.
Uwierz mi, że mam o wiele wyższy poziom progu bólu niż ty.
To nie ma sensu. Niby jak, skoro jesteś tylko wizualizacją mojej podświadomości, hym?
Nie jestem materialny! Sama to powiedziałaś, inteligentna inaczej! *klaszcze w łapy*"



U nas wiele się zmieniło... I wiem, że długo nie pisałam, ale... zaczęła się szkoła [*]
W każdym razie, nie zamierzam siebie dołować w tym poście, bo chyba bym się załamała totalnie.
W każdym razie, miałam urodziny. Magiczna data 12.10 wybiła. Raczej nie zaznaczyliście sobie tego czerwonym kółeczkiem w kalendarzu, więc was informuję. Z tej okazji, wczoraj, zrzuciłam wszystko z mojej komody i z pomocą dwóch par rąk (wujek i tata niezawodni w noszeniu szklanych kloszów)...
De! Z jaką pomocą! Nawet palcem nie kiwnęłaś we stawianiu tego stopionego piachu!
*wzrusza ramionami*... ustawiliśmy je na (większości) mojego mabelka. Teraz stoi i woda się odstawia. Musi być odstana, bo coś tam...To jest podobno lepsze dla ryb. W każdym razie, jest czterokrotnie większe niż moje poprzednie. Będzie co podziwiać.
Generalnie, zamierzeniem akwa było zapewnienie przestrzeni mojemu kochanemu Zdzisiowi (który jeszcze żyje. O dziwo o.O). Niestety, trzeba będzie zrobić wypad po rośliny, bo z braku przyzwoitego miejsca do pływania mój pupil wszystkie doszczętnie zdruzgotał i zrównał w piachem. Bywa.
Jeżeli chodzi o sprawy futerkowe/pokryte łuskami zamierzam zaciągnąć do własnej chałupy kolejne stworzenie, które będzie zmuszone znosić moje pieszczoty. Jeżeli myślicie, że to nie ryba, to brawo! Heeej!
Konkretniej: dwa szczury. Plan opracowany, wszystko poukładane, marzenia, nadzieje i niespełnione miłości są. Uszczurzanie rodziny trwa (zareagowali nieco gorzej, niż na wieść o tym, że ich własna córka rozmawia z dajmo-czymś we własnej głowie), najciężej z mamą. Ale postępy widać! Temat zakończę zdaniem Toke:
,,Jeżeli miałabyś się czegoś obawiać, najbardziej chciałbym aby była to obawa, że nawalisz w opiece nad zdrowiem i szczęściem dwóch małych, niewinnych stworzonek"


Jeśli chodzi o sprawy czysto dea, jak wiecie trafiłam do nowej szkoły, nowi ludzie... Co od razu nasuwa się daeminowi na głowę? ,,Hyyy D: Czy będą tu nowi AE? Muszę zacząć węszyć!"
Tak i było ze mną ^^ Ale grunt to badać ostrożnie, czyż nie?
Jak na razie śladów żadnych. Kropka.
Form też ostatnio nie zaliczyłam... Jako tako. Kiedy wracałam przez park z Toke, zmienił się w delfina na chwilkę, ale nie uważam tego za formę, którą można tu wpisać, nie przez te kilka sekundek. Moje nastawienie co do usytuowania też się nie zmieniło.
Swoją drogą, mam mega frajdę wizualizując Toke na lekcjach. Szczególnie na religii D: I matmie.

Ach, jeszcze coś! Tak na pozytywne zakończenie (jutro [mam nadzieję] będzie jeszcze jeden post, jeśli się wyrobię)... Wiecie, że Toke ma niesamowity talent taneczny? Opis sytuacji:
Ubrana w czarną kurtkę dziewczyna wychodzi z budynku, który wszyscy nienawidzą. Zakłada słuchawencje na uszy.
No i właśnie o to chodzi. Jeśli w tym momencie go zmaterializujesz, możesz być pewny, że zacznie robić jakieś dziwne akrobacje do muzyki. Nie powiem, że wygląda to genialnie :D W dodatku nie robi tego w jednej, jedynej formie. Je również zmienia do rytmu, nawet podczas jazdy samochodem leci sobie przez chodnik i wywija cuda wianki. Muszę kiedyś to zanimować.
Dobranoc, buziaki :*

PS: Pozdrawiam Martynikę, na pewno zajrzę na DB.

sobota, 5 września 2015

Już po obozie

Minęło spokojnie. Poduczyłam się, zmęczyłam, teraz mnie wszystko boli i jest dobrze. Oprócz tego zaczęłam kolekcjonować pióra
Sam nie wiem po co, na co i dlaczego
Ta... Oprócz tego Toke znów zmienił formę-jest ostronosem rudym. Jak na razie, wydaje mi się, że ta forma jest  genialna i bardzo przyjemna.
Ale nie pasuje
No niestety. Nie całkiem. Właśnie przeczytałam analizę. Ale na razie nie spieszy mi się do usytuowania.
Jak wiecie zaczął nam się rok szkolny. Po daemianach ani widu ani słychu. Ale klasa... Nawet może być. A tak, chcę zaprosić was na naszego bloga, którego prowadzę razem z dwiema dziewczynami:
http://zycie-do-kwadratu.blogspot.com/

piątek, 21 sierpnia 2015

Halo :)

Tak, nie pisałam już od paru dni. Nic ciekawego się u nas nie działo.
No, może oprócz tych dwóch nowych form. Ostatnio kopnęłam się na spacer, bo sklep na przeciwko mnie zamknięto całe 15 minut przed czasem, a ja chciałam sobie kupić coś zimnego. Gdy przechodziłam koło drzew, Toke zmienił się w małpkę. Ale nie mogę znaleźć z nią zdjęcia :/
A dziś rozkminialiśmy pytona i stwierdzam, że ta forma jest przegenialna! Wielki wąż zwinięty koło mnie na łóżku jest niesamowity.
A na koniec krótkiego posta niewielka anegdota:

Więc jak, jedziesz na obóz za dwa tygodnie, a ja z tobą.
Nie za dwa, tylko za jeden.
Nie poprawiaj mnie!
Czemu niby?
Bo to ja jestem twoim niezwykłym medium.

środa, 12 sierpnia 2015

Sposoby na upały?

Cóż, ostatnio cały czas grzeje. Nawet przy otartym oknie jest cholernie gorąco. Nam obojgu. Toke chowa się w cieniu, a ja staram się to ignorować.
No, ale jak długo można? Zimne picie, desery lodowe... Ale i tak.
Najlepszym moim pomysłem była ziemna kąpiel. Mnóstwo piany, a woda chłodna :) Było cudnie, polecam każdemu spędzić dwie najgorętsze godziny dnia w ten sposób.
Oprócz tego spędzam dużo czasu w kuchni-robię mrożone owoce, desery, tylko po to, żeby mieć okazję otwierać lodówkę.
A tak po za tym-ostatnimi dniami było zbyt skwarno nawet dla elektryczności-prąd nam wsiąkł na półtora godziny. Prawdopodobnie, było przeciążenie lub coś montowali.
A wy? Jak sobie radzicie? ;)