wtorek, 27 października 2015

Przebudowa akwarium

Przemieszczanie moich rybek oficjalnie dobiegło końca :3
Podziwiajcie brzuch Zdzisława. Nie, nie martwcie się, on nie jest martwy. Sama nie widzę sensu w siedzeniu do góry nogami, przyczepionym do filtra.
 
Co do innych wydarzeń, to w niedzielę miałam Hubertusa. Wróciłam co prawda, bez lisiego ogona, ale za to z brzuchem wypchanym pysznymi ciastkami i jednym flo (taka rozeta, którą zdobywa się w zawodach konnych). Chętnie powtórzę to za rok, bo galop w jesiennym lesie to było na prawdę coś.
 
Pościk krótki, ale postaram się to kiedyś wynagrodzić :)
Kiedyś... tak, kiedyś jest określeniem względnym.

piątek, 23 października 2015

Naucznie o Bogu-jak to wygląda w wydaniu daemiana?

Dziś na religii:
[K]atecheta: Dziś rozważamy drugą tajemnicę bolesną-biczowanie Pana Jezusa
[J]a: Znowu będziemy ślęczeć pól lekcji...
[K]: ,,..swoją krwią chciał wybielić ludzkie dusze
[T]oke: Że tak Vanish do ludzi, tak?
[J]: XD Oj, Toke, Toke...
[T]: No co? Tobie też przydałoby się wyprać swoją duszę.

Nie mogę z niego...

wtorek, 20 października 2015

Troski i pocieszenia

Cóż, dzisiejszy dzień nie był zbyt udany. Skończyło się rzuceniem plecaka przez pół pokoju i zasmarkiwaniem poduszki. Nie jest ważne to co się stało, ważne jest jedynie to, co zrobił Toke. Mimo, iż na co dzień jest cholernym draniem, to dzisiejszego dnia okazał mi takie wsparcie i pocieszenie, jakiego nie raczył dać żaden człowiek. Czegóż się jednak spodziewać, skoro to oni mnie ranią?

A tak po za tym, podczas moich histerycznych szlochów, odkryliśmy nową formę. Niezbyt doby czas, ale lepszy taki niż żaden. Był to pies rasy Golden Retriver. Akurat adekwatnie :/

poniedziałek, 19 października 2015

Powroty

Muszę to wstawić xD Skisłam, gdy on to mówił. Co z tego, że jest na moim innym blogu?

,,Podejrzane.
Jakoś nie bardzo... Wcale.*Przewraca oczami*
Morda!
*Pogardliwe prychnięcie*
*Nadal zerka na siedzącego na książkach rysia, który czyści się za uchem*
Co się gapisz? Swego dajmona nigdy nie widziałaś?
Nasz cholerne szczęście, że nie jesteś materialny. Inaczej już dawno by cię tu nie było.
Umf, jaka szkoda *powraca do czyszczenia się* Niezwykle cieszy mnie twój smutek.
Ile średnio waży osiemdziesięciolitrowe akwarium?
Policz sobie. Ah, zapomniałem, z matmy jesteś głupsza od muchy po dekapitacji. A po co ci to?
Chcę wyliczyć z jaką siłą by na ciebie spadło, gdyby zachciało mi się je zepchnąć zupełnie (nie)przypadkowo.
Uwierz mi, że mam o wiele wyższy poziom progu bólu niż ty.
To nie ma sensu. Niby jak, skoro jesteś tylko wizualizacją mojej podświadomości, hym?
Nie jestem materialny! Sama to powiedziałaś, inteligentna inaczej! *klaszcze w łapy*"



U nas wiele się zmieniło... I wiem, że długo nie pisałam, ale... zaczęła się szkoła [*]
W każdym razie, nie zamierzam siebie dołować w tym poście, bo chyba bym się załamała totalnie.
W każdym razie, miałam urodziny. Magiczna data 12.10 wybiła. Raczej nie zaznaczyliście sobie tego czerwonym kółeczkiem w kalendarzu, więc was informuję. Z tej okazji, wczoraj, zrzuciłam wszystko z mojej komody i z pomocą dwóch par rąk (wujek i tata niezawodni w noszeniu szklanych kloszów)...
De! Z jaką pomocą! Nawet palcem nie kiwnęłaś we stawianiu tego stopionego piachu!
*wzrusza ramionami*... ustawiliśmy je na (większości) mojego mabelka. Teraz stoi i woda się odstawia. Musi być odstana, bo coś tam...To jest podobno lepsze dla ryb. W każdym razie, jest czterokrotnie większe niż moje poprzednie. Będzie co podziwiać.
Generalnie, zamierzeniem akwa było zapewnienie przestrzeni mojemu kochanemu Zdzisiowi (który jeszcze żyje. O dziwo o.O). Niestety, trzeba będzie zrobić wypad po rośliny, bo z braku przyzwoitego miejsca do pływania mój pupil wszystkie doszczętnie zdruzgotał i zrównał w piachem. Bywa.
Jeżeli chodzi o sprawy futerkowe/pokryte łuskami zamierzam zaciągnąć do własnej chałupy kolejne stworzenie, które będzie zmuszone znosić moje pieszczoty. Jeżeli myślicie, że to nie ryba, to brawo! Heeej!
Konkretniej: dwa szczury. Plan opracowany, wszystko poukładane, marzenia, nadzieje i niespełnione miłości są. Uszczurzanie rodziny trwa (zareagowali nieco gorzej, niż na wieść o tym, że ich własna córka rozmawia z dajmo-czymś we własnej głowie), najciężej z mamą. Ale postępy widać! Temat zakończę zdaniem Toke:
,,Jeżeli miałabyś się czegoś obawiać, najbardziej chciałbym aby była to obawa, że nawalisz w opiece nad zdrowiem i szczęściem dwóch małych, niewinnych stworzonek"


Jeśli chodzi o sprawy czysto dea, jak wiecie trafiłam do nowej szkoły, nowi ludzie... Co od razu nasuwa się daeminowi na głowę? ,,Hyyy D: Czy będą tu nowi AE? Muszę zacząć węszyć!"
Tak i było ze mną ^^ Ale grunt to badać ostrożnie, czyż nie?
Jak na razie śladów żadnych. Kropka.
Form też ostatnio nie zaliczyłam... Jako tako. Kiedy wracałam przez park z Toke, zmienił się w delfina na chwilkę, ale nie uważam tego za formę, którą można tu wpisać, nie przez te kilka sekundek. Moje nastawienie co do usytuowania też się nie zmieniło.
Swoją drogą, mam mega frajdę wizualizując Toke na lekcjach. Szczególnie na religii D: I matmie.

Ach, jeszcze coś! Tak na pozytywne zakończenie (jutro [mam nadzieję] będzie jeszcze jeden post, jeśli się wyrobię)... Wiecie, że Toke ma niesamowity talent taneczny? Opis sytuacji:
Ubrana w czarną kurtkę dziewczyna wychodzi z budynku, który wszyscy nienawidzą. Zakłada słuchawencje na uszy.
No i właśnie o to chodzi. Jeśli w tym momencie go zmaterializujesz, możesz być pewny, że zacznie robić jakieś dziwne akrobacje do muzyki. Nie powiem, że wygląda to genialnie :D W dodatku nie robi tego w jednej, jedynej formie. Je również zmienia do rytmu, nawet podczas jazdy samochodem leci sobie przez chodnik i wywija cuda wianki. Muszę kiedyś to zanimować.
Dobranoc, buziaki :*

PS: Pozdrawiam Martynikę, na pewno zajrzę na DB.

sobota, 5 września 2015

Już po obozie

Minęło spokojnie. Poduczyłam się, zmęczyłam, teraz mnie wszystko boli i jest dobrze. Oprócz tego zaczęłam kolekcjonować pióra
Sam nie wiem po co, na co i dlaczego
Ta... Oprócz tego Toke znów zmienił formę-jest ostronosem rudym. Jak na razie, wydaje mi się, że ta forma jest  genialna i bardzo przyjemna.
Ale nie pasuje
No niestety. Nie całkiem. Właśnie przeczytałam analizę. Ale na razie nie spieszy mi się do usytuowania.
Jak wiecie zaczął nam się rok szkolny. Po daemianach ani widu ani słychu. Ale klasa... Nawet może być. A tak, chcę zaprosić was na naszego bloga, którego prowadzę razem z dwiema dziewczynami:
http://zycie-do-kwadratu.blogspot.com/

piątek, 21 sierpnia 2015

Halo :)

Tak, nie pisałam już od paru dni. Nic ciekawego się u nas nie działo.
No, może oprócz tych dwóch nowych form. Ostatnio kopnęłam się na spacer, bo sklep na przeciwko mnie zamknięto całe 15 minut przed czasem, a ja chciałam sobie kupić coś zimnego. Gdy przechodziłam koło drzew, Toke zmienił się w małpkę. Ale nie mogę znaleźć z nią zdjęcia :/
A dziś rozkminialiśmy pytona i stwierdzam, że ta forma jest przegenialna! Wielki wąż zwinięty koło mnie na łóżku jest niesamowity.
A na koniec krótkiego posta niewielka anegdota:

Więc jak, jedziesz na obóz za dwa tygodnie, a ja z tobą.
Nie za dwa, tylko za jeden.
Nie poprawiaj mnie!
Czemu niby?
Bo to ja jestem twoim niezwykłym medium.

środa, 12 sierpnia 2015

Sposoby na upały?

Cóż, ostatnio cały czas grzeje. Nawet przy otartym oknie jest cholernie gorąco. Nam obojgu. Toke chowa się w cieniu, a ja staram się to ignorować.
No, ale jak długo można? Zimne picie, desery lodowe... Ale i tak.
Najlepszym moim pomysłem była ziemna kąpiel. Mnóstwo piany, a woda chłodna :) Było cudnie, polecam każdemu spędzić dwie najgorętsze godziny dnia w ten sposób.
Oprócz tego spędzam dużo czasu w kuchni-robię mrożone owoce, desery, tylko po to, żeby mieć okazję otwierać lodówkę.
A tak po za tym-ostatnimi dniami było zbyt skwarno nawet dla elektryczności-prąd nam wsiąkł na półtora godziny. Prawdopodobnie, było przeciążenie lub coś montowali.
A wy? Jak sobie radzicie? ;)

niedziela, 9 sierpnia 2015

Fasola i nowa forma

Hej :) Dziś to ja przygotowywałam obiad dla rodziny. Kiedy ogarniałam fasolkę, zaczęłam rozmawiać z Toke:
,,Książka jest jak fasola. Wrzucasz do garnka jedną po chwili drugą, i tak po trochu, po mału torba staje się pusta. Tak samo jest z książką- strona po stronie, powoli, aż w końcu zostaje pusta kartka na koniec.
Ja bym powiedział, że zamiast pustej siatki mamy pełny garnek, a zamiast pustej kartki-bardziej pełny mózg"


Tak, takie oto myśli naszły nas podczas cięcia końcówek fasoli ^^ A tak po za tym-mamy kolejną formę!
Jak to było?
Otóż tak: siedziałam na balkonie i czytałam książkę, mając słuchawki na uszach. Muzyczka leciała, kartka za kartką, a słońce miło przygrzewało. I nagle spojrzałam obok. Zobaczyłam... Rysia. Okazało się, że to Toke zachciało się tej formy. Spojrzałam na niego, uśmiechając się.
Wtedy właśnie pomyślałam, że jestem szczęśliwa. Ogarnęło mnie takie niezwykłe uczucie, że mam to co inni tracą (często z czystej niewiedzy, a czasem z głupoty). I właśnie dlatego ten dzień jest dla mnie wyjątkowy. Cieszę się, że poznałam co to dajmonizm i że odkryłam to tak młodo. Tyle czasu będziemy razem!
Myślę, że mamy niewielki kryzys za sobą-ostatnimi dniami gorzej rozmawiało się z Toke, gorzej wizualizowało... Ogółem, kontakt nasz się osłabił. A teraz czuję, że powrócił z pełną mocą!
I tym optymistycznym akcentem zakończę dzisiejszy post.

sobota, 8 sierpnia 2015

What's up?

Nic ciekawego... Ostatnio osłabł nasz kontakt z Toke... Chyba zbliża się kryzys.
No wiecie, nie wtrynia się w moje myśli za często, jak to było kiedyś. W sumie, żałuję. Musimy nad tym więcej popracować.
A tak po za tym, skończył nam się mentorat na PDF-ie! Jej! :D
Szczerze, myślałam, że to będzie wyglądać nieco inaczej. Jakbyśmy się zgrały z mentorką (chodzi mi o godziny, w których byłyśmy na forum) to odwaliłoby się to w jeden dzień :/
Ta, zwarzywszy na to, że o nas jej się zapomniało. I kiedy Gabrielle natknęła się na jakąś dziwną definicję i do niej napisała, to skleroza minęła :/
Ale ona jest tylko człowiekiem.
A ja jestem dajmonem i oburza mnie takie zachowanie twojego mentora.
Z nim się nie dogadasz :( Ale cóż zrobić?
Chciałam wam też podać parę linków do blogów o dajmonach, bo wiem jaki to ból nie mieć co czytać. Oprócz znanego wszystkim Brynna i Pauliny znamy też Agę i Vanila (i to nawet osobiście), a razem z Madelaine prowadzimy własnego bloga.



czwartek, 30 lipca 2015

Co to uberwilctwo?

Uberwilcto jest ,,ulepszaniem" formy swojego dajmona. Chodzi mi tu o jakieś skrzydła, kolczyki, tatuaże, znaki, ekstremalne pazury, zęby, ogień w pysku itp.
Często ma związek z blokowaniem, czyli zatrzymywaniem dajmona w jednej postaci na siłę np. bo uważamy się za usytuowanych i chcemy ten status utrzymać. Jak wiemy, mija się to z celem, bo jeśli jakaś forma nie odpowiada naszemu charakterowi, to nie będzie to prawidłowy ,,wybór". Radzę tego nie robić... Bo zwykle sprowadza się to do niewygodnych odczuć.
Jak one się objawiają?
Ja to odczuwam jako niewygodny ucisk. Znacie to uczucie, że macie za dużo myśli i nie potraficie się skupić? U mnie tak to jest. Ciężko mi wizualizować formy. Czasem jest tak, jakbym miała na sobie jakieś nieprzyjemną rzecz.
Czy miałam kiedyś jakieś zapędy do uberwilctwa?
Nie, nigdy nie miałam do tego tendencji... Wystarczają mi ,,naturalne" zwierzęta.



Krótki ten post. Nie potrafię się rozpisywać :P
A taka ciekawostka: Sprawdzałam w tłumaczu Google co oznacza słowo ,,toke", mimo, że złożyłam je z dwóch przypadkowych sylab. Po albańsku to ,,ziemia". Fajnie, nie?

Gwoli wyjaśnienia

Czemu nas  nie było? Wyjechałam :) I nie zdążyłam was poinformować.
Zapominała i tyle.
Ech. W każdym razie-byłam w Warszawie, u babci, jak co rok. Oczywiście poleźliśmy (znowu) do Centrum Nauki Kopernik. Oglądanie tego samego po raz czwarty to już przesada, więc pod koniec wizyty udaliśmy się do planetarium na seans wieczorny o.O To było niesamowite.
Mi też się ogromnie podobało.
Jeżeli wybieracie się do Warszawy i nie wiecie gdzie iść, to polecam wam  ,,Rejs po niebie". Dla mnie było genialnie.
Choć potem narzekała, że mogło być więcej teorii i wyjaśnień procesów zachodzących w gwiazdach, bla bla bla.
Oj tam :D Ale mogli coś dodać takiego bardziej ,,naukowego", bo pokazywali tylko konstelacje.
W każdym bądź razie-oprócz tego wpadliśmy również do zoo (no bo, cholera, nie ma chyba lepszego miejsca na próbowanie form). No i oczywiście-łaziliśmy sobie, Toke jako sarna, ja z piciem w łapie i patrzymy. Nagle stajemy przed jedną z klatek (swoją drogą na prawdę mi się podobają-są duże, zadbane i przystosowane dla zwierząt) a tam co? Tygrys. Leży piękny i dumny.
I to jest pierwsza nowa forma. Jest nieco niewygodna, bo mimo wszystko to duże zwierzę i w metrze było ciężko xD
A jak wracaliśmy z powrotem (ja oczywiście słuchałam muzyki) to nagle zachiało mi się kolejnej formy. A konkretniej konia. I bach, Toke galopuje koło busa jako srokacz.
Nom, więc tyle nas było w Wawie. A, nabyłam jeszcze książkę! ,,Smoki jesiennego zmierzchu" Margaret Weis i Tracy Hickman. Ciekawa, mimo, że przeczytałam zaledwie cztery rozdziały :) Tak wygląda moja okładka, bo były też inne ,,wersje":

(zdjęcie z alejka.pl)
Dziś pewnie ukaże się jeszcze jeden post, w którym omówię co nieco terminów dajmonicznych-potrykam trochę uberwilctwo :)
Czemu aż dwa? Bo musiałam się rozchorować i nie wychodzę na dwór...

czwartek, 23 lipca 2015

Kinomania i żeneta

Hey :)
Wczoraj chłopak zaprosił mnie na kolejny film Marvela ,,Ant Man". Podobało mi się to, mimo iż nie przepadam za super-bohaterami. Nie przeszkadzają mi, ale... No wiecie, krwi sobie upuścić bym nie dała za oglądanie.
Ogółem, nas oboje rozwaliły teksty postaci. A w szczególności pewnego Luisa xD
Ale jeden szczegół mi, nie tyle przeszkadzał, co wolałabym inne ,,rozwiązanie"-dubbing. Chyba lepiej dla mnie byłoby gdybym mogła słuchać oryginalnej mowy aktorów i czytać polskie napisy (jak w Jurrasic World, który też był świetny).
Czasem udało mi się skupić na tyle, żebym mogła wizualizować Toke jako fretkę na fotelu obok mnie <3.
A co do nowej formy-dziś w nocy rozpętała się burza stulecia. Nie, na serio. Jeszcze nigdy nie było tyle piorunów, grzmotów i takiej ulewy. Miałam wrażenie, że krople zaraz przebiją szkło.
Ale Toke zapragnął być koło mnie, wpełznąć pod kołdrę przy mnie i mi towarzyszyć.
Ta burza mnie fascynowała, bo lubię takie oberwania chmury. Chętnie bym usiadła przy oknie i patrzyła...
No nic. Wracając-chciałam zrobić Toke miejsce, ale na moim materacu nie ma dużo miejsca, więc jak niby upchnąć tam mnie i wilka? Próbowałam, ale ni to się obrócić, ni to położyć wygodnie. Uznaliśmy, że wygodniej nam będzie kiedy Toke będzie zajmować mniej miejsca.
Przypomniałam sobie o blogu, który czytałam jeszcze przed obozem-było tam hasło ,,żeneta". Oczywiście to sprawdziłam-ładne, małe zwierzątko. Sięgnęłam po komórkę i wyszukałam sobie w grafice kilka zdjęć zwierzątka. I tak oto, Toke kulił się przy moim ramieniu jako  właśnie to stworzonko. Była o wiele bardziej ,,praktyczna" niż wilk. Jest mimo wszystko za duży... A takie zwierzę wielkości kota jest łatwiej upchnąć.
Mimo wszystko miałam problem z wizualizacją, pomijając to, że na tym polu jestem ogółem beznadziejna. Ale cóż, trzeba ćwiczyć, bo dajmonizm nie jest taką łatwą sprawą ;)
I na koniec zdjątko żenety:

wtorek, 21 lipca 2015

Taki post o niczym i trochę o formach

Hey :) Tak, nie mam ostatnio pomysłu na żadne pisanie, ale aktualnie siedzę na kanapie i nie wiem gdzie podziać mój zad, więc mogę tu coś wystukać :P

Ni ma pomysłu na post ;-;

A jakże. On ma rację :( No nic, może uda mi się namówić tatę na wypad do Skrzata po nową figurkę schleich, które kolekcjonuję już od paru lat. Są to na razie tylko konie (w liczbie 39) ale teraz upatrzyłam sobie jakiegoś jelenia lub łanię.


Kompot z wiśni jest pyszny. Kocham lato właśnie ze zimne kompociki. I basen. A ukrop jest okropny.
Może bardziej o dajmonicznych sprawach?
No, przydałoby się... Ostatnio mam ochotę poszerzyć nieco horyzonty naszych form. Jednak Toke nadal wizualizuje się jako fretka (też bardzo wygodna forma) wilk lub sarna. A ja chcę korzystać z form puki mogę! To jest cudowne, takie ,,bawienie się" postaciami. Chyba jestem liberałem, bo nie zniosę wizualizowania Toke tylko po jedną, jedyną formą. To będzie tragiczne, żadnej zabawy, tylko sztywno jedna forma. Wiem, że odzwierciedla to nasz charakter, ale w innych formach też może nam być dobrze, prawda?
Życie nie ogranicza się tylko i wyłącznie do jednego wyboru i jednego zbioru cech. Zawsze dochodzą nowe doświadczenia, przez które człowiek się zmienia i cały czas jego charakter się kształtuje. Wiadomo, że gdy jesteśmy dorośli już nie odczuwamy tych zmian aż tak i nie jesteśmy na nie podatni w takim dużym stopniu jak kiedyś.
Podsumowując: nie będę spieszyć się z usytuowaniem. Wydaje mi się też, że kiedy to nastąpi będę nieco innego zdania o ,,konieczności" wielu form. Ale chyba nigdy nie przestanę eksperymentować. Nawet, kiedy znajdę tę odpowiednią.

niedziela, 19 lipca 2015

Wróciłam!

I żyję! Nogi okropnie mnie bolą, jestem przemęczona i chyba coś sobie naderwałam. Haha! Obóz jeździecki był bardzo męczący... Więc należy mi się nieco odpoczynku, nie?
Byliśmy na basenie. A Toke zmienił formę na wodną-małą foczkę grenlandzką. Mimo wszystko, nie jest to moja ulubiona forma-było mi ciężko ją wizualizować. Znacznie bardziej wolę sarnę (która jest chyba moją ulubioną i najwygodniejszą postacią) lub wilka. Toke coraz częściej spędza w niej także dnie, a ja mu zabraniać nie będę, bo jest przyjemna.
Nie poznałam żadnego daemina. Czego szczerze żałuję, bo poznanie kogoś w realu byłoby świetne. Albo wkręcenie kogoś w dajmonizm-jeszcze lepsze. Niestety, szczęście mi nie dopisało i nikt nie miał pojęcia o dajmonach, a ja bałam się nieco o tym opowiadać.
Na koniec obozu mieliśmy przedstawiać pokaz-koński taniec do muzyki gwiezdnych wojen. Ja byłam okropnie zestresowana, bo prowadziłam zastęp, a moja klacz miała głęboko gdzieś moje łydki i palcat. No, ale Toke nie mógł siedzieć spokojnie; wdrapał się na płot pod postacią fretki i zaczął udawać Jedi. To było tak głupie, że zaczęłam śmiać się w głos, tak, że dziewczyny pytały się mnie, czy wszystko w porządku.

piątek, 10 lipca 2015

Krótki post

Uwaga, jutro wyjeżdżam i nie ma mnie na tydzień (zobaczymy tylko, czy będę miała dostęp od internetu). Ale na razie trzymajcie się, do zobaczenia za tydzień! Pa!

czwartek, 9 lipca 2015

Trochę o ,,tokowej" logice

W moim kochanym Toke najbardziej nielogiczny jest jego charakter.
Tylko wydaje się nielogiczny. Jak się głębiej zastanowisz, to dojdziesz do innego wniosku.
Możliwe.

Zwykle jest pierdzielnie sarkastycznym draniem, który dogryza mi na każdym kroku.  Ale jest coś... miłego w tych jego doczepkach. Za to kiedy mam jakiś problem, nikt nie jest tak czuły i kochany jak Toke. Zawsze mi pomaga, wynajduje sposoby jak mi pomóc, potrafi nade mną czuwać przez całą noc. Czasem mówi, że nie spał, bo martwił się o mnie.


I właśnie to jest dziwne. Albo mój kochany dajmonek...
Robisz to specjalnie!
Masz rację :3 Ale sam musisz przyznać, że czasem twoje komentarze są wnerwiające.
Ale idealnie podsumowują sytuację.
Ta... Bardzo. Ogółem udało mi się zrobić naszyjnik, a właściwie wisiorek. Czarne serduszko z białym napisem ,,ae". Potem wstawię zdjęcie, bo teraz raczej mi się nie uda...

wtorek, 7 lipca 2015

Nowości na ścianie

Przybyło nieco tych bazgrołów. Dwie formy Toke, Bielkia narysowałam zaledwie dziesięć minut temu... A myszę przedwczoraj. Mam zamiar wszystko nadrobić i wyrysować wszystkie formy, czyli zostały mi fretka, biały lew, wilk i... ah, jeszcze kot. Chyba zrobię też zakładkę z ryskami, żeby mieć to uporządkowane.




 
Narysowałaś za duże łapy ;(
Cicho, ty nawet tego nie potrafisz.
Ej, to zwykle ja ci dogryzam.
Czasy się zmieniają... You know.

Orzeł

Wczoraj wieczorem miałyśmy kolejny wypad na zakupy-żeby kupić parę ubrań potrzebnych na obóz. Mama wahała się też nad kamizelką jeździecką, ale w końcu zrezygnowałyśmy... Nie jestem zwolennikiem.

Inaczej-Toke znów dostał nową formę. Gdy wracałyśmy do domu samochodem, stwierdził, że nie chce mu się kicać jako jeleń, próbując nas dogonić, więc wybraliśmy inną formę. Teraz, puki jeszcze nie jesteśmy usytuowani chcemy eksperymentować z postaciami jak najwięcej, dopóki możemy. Jest to świetna zabawa. Dreszcz mnie przeszedł, kiedy patrzyłam jak Toke mija słupy.
Ona próbowała mi wmówić, że się popisuję.
A co, nie robiłeś tego?
Ym... Wcale :)

Na obóz wjeżdżam za trzy dni, więc nie spodziewajcie się postów. Postaram się wam to skrócić po powrocie.

niedziela, 5 lipca 2015

Częsta sprawa: jak odnaleźć/poznać/zdobyć?

Będzie to mój pierwszy post ,,teorytyczny", bo jest nawalone tego tyle, że nie chciałam być szablonowa... I truć tylko o tym! Ale... czas nadszedł!

Jak poznałam Toke?
O dajmonach dowiedziałam się w ,,nieciekawy" sposób-szukałam członków do watahy i wpadłam na stronę Howrse pewnej graczki (jej blog podałam już w poście), zaciekawiłam się i zaczęłam szperać ^^ Zainteresowałam się tym i postarałam znaleźć ten głos. Poszło mi szybko-odpowiedzi przychodziły prędko i starałam się brać pod uwagę to, co płynie z głębi mnie, bo czasem zdarzało się tak, że odpowiadałam sama, a potem Toke.
Oczywiście nie każdemu idzie to tak szybko. Czasem, kiedy jestem mocno zdenerwowana nie słyszę, co on mówi. Najmilej rozmawia mi się z Toke, kiedy leżę już w łóżku, mam spokój i jest mi łatwiej mi się skupić i wyluzować.

PORADA: Bardzo dobrym pomysłem jest stwierdzenie jakim typem człowieka jesteś-słuchowiec, wzrokowiec, czy kinektyk. Ja osobiście nie jestem w ,,pełni" żadnym z nich, mimo, że przeważa u mnie słuchowiec. Czasem lepiej jest mi coś przeczytać, czasem przesłuchać. W dodatku zupełnie nie przeszkadza mi muzyka w czasie nauki/czytania, przeciwnie, wolę, kiedy coś mi gra.

Właśnie dlatego bardzo miło jest mi rozmawiać z Toke podczas słuchania muzyki. Jest to dla mnie genialny sposób poznawania dajmona. Czego słucham? Ostatniej nocy włączyłam sagę Zła, ale w wersji pianistycznej. Dla mnie takie spokojniejsze nuty są bardziej odpowiednie, łatwiej jest się uspokoić.


Jakie jeszcze sposoby? Generalnie, warto być spokojnym, kiedy chcesz się porozumieć z dajmonem. Warto też mieć o nich jakieś pojęcie. Aha, i wszyscy moi kochani pesymiści: macie go. Każdy go ma. Ale ludzie są różni, więc poznacie go w różnym czasie. Czasem łatwiej przychodzi wyobrażanie go sobie, czasem rozmawianie.



Jakieś pytania? Zapraszam na komentarze, postaram się odpowiedzieć :)
Nie jest to jakaś niezwykle teoretyczna notatka, ale czasem może pomóc.

Rower?

Czterdzieści minut temu wróciłam z rowerowej wycieczki. Cel był bardzo szczytny-McDonalds ^^

Kolarstwo z dajmonem było świetnym pomysłem-Toke chyba też świetnie się bawił. Dziś nie będzie jego sarkastycznych odpowiedzi.

Nie ważne, musicie to znieść :D Podróż zajęła nam nieco ponad dwie godziny. Bardzo miło było patrzeć, jak Toke pod postacią sarny biegnie koło mojego roweru. Jedyna wada tego wyjazdu to temperatura-był okropny skwar. Dopiero potem zrobiło się chłodniej i przyjemniej. W związku z tym, kiedy wróciłam do domu, nalałam sobie chłonnej wody do wanny i zrobiłam sobie zimną kąpiel. Było bardzo przyjemnie, po dwóch godzinach na słońcu. Twierdzę, że było na prawdę super, zapewne to powtórzymy, ale celem nie będzie już restauracja, tylko las lub jezioro.

A ja znów mam radochę z moich ryb. Wrzuciłam mojemu zbrojnikowi tabletkę, bo już oczyścił akwarium z glonów, a zamiast niego, skubią to gupiki. Zdzisław się skrada to tej tabletki i próbuje na wszystkie sposoby się dostać xD.

sobota, 4 lipca 2015

Nocne pogawędki

Czy wy też próbowaliście wpierniczać kiedyś cukier widelcem???
Nie, tylko ty jesteś na tyle rąbnięta, że to robisz.
Spadaj Toke! Myślałam, że to łyżka, była w misce, a ja nie spojrzałam na końcówkę xD To tak bardzo dorosłe...
Ale i tak zaczęłaś go nurzać w cukrze.
No :3
A teraz wpierdal* nektarynki, jakby jej było mało!
Nie przeklinaj ;-; Wychowam cię ;-;
Wychowasz również siebie, przypominam.
Nie ogarniam, jak część mnie może by tak upierdliwa i tak niezmiernie wnerwiać moją osobę.
Zdarza się.
Mówi się bywa!
Ale to twoja gadka. Ja mówię zdarza się.
Bo jesteś nudny...
I mądrzejszy od ciebie!
Przestań, dajmonie!
Nie mów tak! Dobrze wiesz, że nie lubię tego stwierdzenia.
Będę :3 Bo się fajnie denerwujesz. A po za tym-tak jest o wiele łatwiej.



No dobra, może teraz nieco bardziej normalnie i na porządku-mam wam zamiar zrecenzować książkę, którą aktualnie czytam. Będzie to już drugie przeczytanie, ale bardzo lubię książki tej autorki, więc chętnie zrobię to jeszcze kilka razy. Kiedy tylko dokończę, to wam wrzucę moją obiekcję.
Dzieło nazywa się ,,Raz na zawsze", pióra Jacquline Wilson. Przeczytałam prawie jej wszystkie książki, wszystkie są nietypowe i ciekawe. Prezentuję
 
okładkę:

Okładkę skopiowałam ze strony MediaRodzina.

Recenzja już niedługo! :)

Mała pogadanka

Jak to stwierdził Toke:
,,Prześladują cię karty tarota".
Wiem ;-; Co mam robić?
*wzrusza ramionami*Ale znam przez to przyszłość!
No, dalej panie mądry. Co się stanie?
Spojrzysz na mnie tym swoim spojrzeniem. Ha, mówiłem! *zaciesz*
*spoglądam w akwarium*
Nie wiem, czemu lubię tak tego glonojada... Fajny jest :D
Ty wiesz, że Zdzisław wygląda bardziej jak glonojdaka niż glonojad?                                                                           
Cicho siedź! Ma być Zdzisław i koniec!
Boże, czemu ja muszę z nią tkwić?
Bywa :)


Ostatnio zabrałam się za rysowania Toke. Na razie są tylko trzy formy-sarna, kos i paw. Muszę dorobić. Nie wiem, czy wam wstawiać, bo nie są najwyższych lotów...
I tak każdy mówi, że przepięknie rysujesz -.- Mi też się podoba :D
Ło, Toke mnie pochwalił! Magia... Nie ważne.
Tak to wygląda. Kos mi nie wyszedł, najbardziej dumna jestem z pawia.

czwartek, 2 lipca 2015

Sarna

Całkiem niedawno, bo w ten poniedziałek wybraliśmy się na zakupy-zestaw stały; ja, Toke i mama. Brat siedzi w domu, tata też. Zauważyłam, że o wiele trudniej rozmawia się z moim dajmonem, kiedy są przy mnie inni ludzie. Lubię z nimi dyskutować, a... zapominam o Toke. Właśnie dlatego chciałam poświęcić mu nieco więcej czasu. Ustaliliśmy, że będzie bardzo przyjemnie, kiedy popróbujemy z nowymi formami. Niestety, ja na polu wymyślania zwierząt jestem raczej marna. Musiałam zastanowić się dłuższą chwilę. W końcu ustaliśmy, że z myszki zmieni się we fretkę podczas jazdy samochodem, a kiedy przyjdzie nam spacerować między regałami sklepowymi, będzie na mnie patrzył wielkimi, czarnymi oczami sarny. Szczerze mówiąc, ta forma jest dla mnie bardzo przyjemna. Fajnie się obserwowało, jak Toke ogląda ze mną bryczesy. Muszę w końcu mieć coś na obóz.
Właśnie z tych nowiutkich spodni bardzo się cieszę, bo dostałam już dwie pary. Moje stare z czarnych zmieniły się w mocno ciemno brązowe i nie są już tak elastyczne. W nówkach jeździło się cud miód! Nie mogę się już doczekać obozu <3.
Ja też! Wiesz jakie to będzie przeżycie, nowi ludzie...
A jeśli spadnę?
To będzie mnie boleć tak samo jak ciebie!



Ostatnio myślałam nad daeminami. Znam już jedną, ma bloga. Właśnie dzięki niej się zainteresowałam dajmonami. Tylko wiadomo, znajomość ,,na żywo", a poprzez Howse to dwie różne rzeczy. Byłoby cudownie, jeśli poznalibyśmy kogoś takiego jak my.
Więcej tematów do rozmów!

Muszę kiedyś narysować Toke w dziale jeździeckim w Decatlonie. To będzie piękne! A tym czasem będę zakładać nową stronę z postaciami Toke... Na razie nie ma ich wiele, ale... To tylko na razie!

Powiedziałam rodzicom o Toke. Bałam się, że będą to traktować jak dziecięcą zabawę, że będą udawać aprobatę, a tak na prawdę za moimi plecami mówić ,,Ta nasza Gabrielle ma dziecinne pomysły". Nie poparcie od strony obcych ludzi jeszcze bym zniosła, ale wydaje mi się, że to co uważają bardzo bliscy nam ludzie ma duży wzgląd na nasze życie. Na szczęście tak się nie stało. Tata potraktował to bardzo poważnie, przeczytał artykuł na dajmony.info, a nawet porozmawiał z Toke.
To brzmiało dziwnie, kiedy ona wypowiadała moje słowa. Ja się peszę, kiedy ktoś obcy do mnie mówi ;(

Mama postąpiła tak samo. Żałuję tylko, że mój dajmon nie towarzyszy mi na krok (no wiecie, nie widzę go i nie słyszę ciągle) ale może to dlatego, że znam go od... Miesiąca...


No nic, trzymajcie się, pa pa!

sobota, 27 czerwca 2015

Smuteczek

Zabiję kiedyś tych sprzedawców w zoologicznych! Opchnęli nam chore ryby!
Jedna zmarła po godzinie-druga dziś, po tygodniu. Jak tylko wszystkie gupiki wyzionął ducha, to sprzedaję glonojada i ślimaka, który jakimś cudem był w roślinkach, i kończę ten interes! Co z tego, że tyle lat je już mam. Przez ostatni miesiąc każda rybka pada prawie od razu. A ja mam dość. :( Nie jest fajnie patrzeć jak umierają zwierzęta, nie?


Teraz  myślę też nad zrobieniem jakiegoś znaku-naszyjnika lub bransoletki ze znakiem daemina. Czyli takie ,,ae".


Ostatnio Toke pozmieniał swoje formy-byliśmy na zakupach, kupiłam sobie dwie pary nowych bryczesów, a nagle zachciało nam się, aby zmienił się w sarnę. A potem we fretkę. Bardzo miło się tak ,,bawić" formami, oczywiście gdy oboje mamy na to ochotę.

A po za tym! Szkoła się skończyła, wakacje! Moi drodzy WAKACJE!
Z jednej strony czuje radość, z innej nie mogę się doczekać tego, co nowe, a z ostatniej; smutek.
Ukończyłam szkołę, otrzymałam świadectwo z wyróżnieniem, ale jakoś mało mnie to obchodzi. Większości ludzi, których widziałam na ostatnim apelu już nigdy w życiu nie zobaczę... Co prawda nie byłam z nimi zbyt mocno zżyta, ale sama świadomość rozstania jest przytłaczająca. Szczególnie, że nie mam po nich pamiątek-tylko te dwadzieścia osób z mojej klasy widnieje w pożegnalnym albumie. Bardzo tego żałuję, ale cóż zrobisz? Nic.
Pozostaje mi tylko mieć nadzieję, że dalej będzie lepiej...

czwartek, 25 czerwca 2015

Nie wierzę

Jutro już koniec! Szkoły w znaczeniu! O tak! Nie mogę się doczekać... W sumie większości ludzi już nigdy nie zobaczę, ale...

To już jest koniec
Nie ma już nic
Jesteśmy wolni
Możemy iść

wtorek, 23 czerwca 2015

#sytuacja

Na próbie tańcu:

Stawiaj te kroki.
Staram się!
Raz, dwa trzy! Raz, dwa, trzy!
Zamknij się, bo nie mogę się skupić!
To mnie nie słuchaj!
Toke, jesteś moim dajmonem, jak do cholery mam cię nie słuchać?
Nie wiem... Wymyśl coś... Może wyłącz myślenie? To chyba normalne dla ciebie...

*facepalm*

poniedziałek, 22 czerwca 2015

Już drugi post (tak, czekam na jakąś inspirację do tytułów postów)

Ha! Mówiłam, że coś napiszę!
Jak dotrzymasz słowa raz w roku to już jest święto.
A ty mi musisz wszystko wytykać?
Tak.


Dzisiejszy dzień był... Długi. Bardzo. Generalnie brałam udział w przygotowaniach do balu na koniec roku. Razem z czterema dziewczynami zajmowałyśmy się wiązaniem balonów w kępki, żeby je zawiesić pod sufitem. Zeszłyśmy do schronu
Tak, jej szkoła ma schron. Prawdziwy! Mają tam nawet działające maski gazowe o.O
On się strasznie dziwi temu. Nie wiem czemu, ale tak jest. Dalej; okazało się, że są tam SZCZURY. Tak, szczury. We wszystkich kątach były białe karteczki z piękną czaszką i napisem ,,TRUTKA, GROZI ZATRUCIEM", a pod nimi miseczki z różowymi granulkami... Ta...
A ja nie rozumiem, czemu ją tak to przeraża.
No proszę ja ciebie, szczury! I to nie takie domowe!
I?
Co i?
I co z tego? To normalne w zupełnie bezużytecznych schronach...?
Eh. Ale oczywiście musiała się przypałętać sprzątacza. Akurat wychodziłam na powierzchnię ziemską, kiedy się na nią natknęłam. Boże, nienawidzę tej baby. Czepia się wszystkiego i niczego, non stop wrzeszczy... Więc nagadałam tej wiedźmie i tyle.
Szkoda tylko, że nie dodałam kilku słów, które teraz plątają mi się po łebku.
Nie miałabyś odwagi
Zobaczymy. Za pięć dni koniec roku.
Nareszcie!
O mój Boże, Toke się wreszcie ze mną zgadza!
W rzeczach oczywistych... To chyba logiczne, nie?

niedziela, 21 czerwca 2015

Elo ^^

Cóż mogę powiedzieć... Witam wszystkich
Nie tylko ty
No doba, witamy was wszystkich, zabłąkanych podróżnych. Pasuje?
Tak :3
Do mnie należy się zwracać po prostu Gabrielle, bo tak też mam na imię, a do niego... *cisza* A może on sam powie o sobie?
Nie chce mi się...
No dobra...
Jestem Toke. Aktualnie, teraz kosem. Tyle. Starczy ci?
Tag :3 Ja... czytam książki, oglądam filmy, bo te informacje są potrzebne podróżnym, którzy będą przemierzać krainę tego bloga.
A jakże
Oprócz tego zajmuje się wszelkimi rodzajami rękodzieła, najbardziej wyspecjalizowane jest rysowanie i pisanie.
To ostatnie nie jest rękodziełem...
*morderczy wzrok*
A kiedy nie smaruje ołówkiem po kartce, lepię, szyję, maniaczę biedny komputer dla blogów i poczty... Ewentualnie siadam przed moim aktualnie mętnym akwarium i cieszę michę jak głupi do sera na widok moich gupików <3. W sumie to dziwne, że człowiek może się przywiązać do ryb, które nie dość, że żyją w zupełnie innym środowisku, to na dodatek są niezbyt inteligentne i nie przejawiają uczuć...
Tsja... To tyle o mnie, zobaczymy się jutro (mam nadzieję)
Nie liczcie na to. Ona jest kiepska w dotrzymywaniu słowa.
Toke!
No co? Ty tak długo pisałaś, teraz moja kolej!
*morderczy wzrok*
Nie patrz tak na mnie!
Pogadamy potem. Na razie, pa pa!