czwartek, 30 lipca 2015

Gwoli wyjaśnienia

Czemu nas  nie było? Wyjechałam :) I nie zdążyłam was poinformować.
Zapominała i tyle.
Ech. W każdym razie-byłam w Warszawie, u babci, jak co rok. Oczywiście poleźliśmy (znowu) do Centrum Nauki Kopernik. Oglądanie tego samego po raz czwarty to już przesada, więc pod koniec wizyty udaliśmy się do planetarium na seans wieczorny o.O To było niesamowite.
Mi też się ogromnie podobało.
Jeżeli wybieracie się do Warszawy i nie wiecie gdzie iść, to polecam wam  ,,Rejs po niebie". Dla mnie było genialnie.
Choć potem narzekała, że mogło być więcej teorii i wyjaśnień procesów zachodzących w gwiazdach, bla bla bla.
Oj tam :D Ale mogli coś dodać takiego bardziej ,,naukowego", bo pokazywali tylko konstelacje.
W każdym bądź razie-oprócz tego wpadliśmy również do zoo (no bo, cholera, nie ma chyba lepszego miejsca na próbowanie form). No i oczywiście-łaziliśmy sobie, Toke jako sarna, ja z piciem w łapie i patrzymy. Nagle stajemy przed jedną z klatek (swoją drogą na prawdę mi się podobają-są duże, zadbane i przystosowane dla zwierząt) a tam co? Tygrys. Leży piękny i dumny.
I to jest pierwsza nowa forma. Jest nieco niewygodna, bo mimo wszystko to duże zwierzę i w metrze było ciężko xD
A jak wracaliśmy z powrotem (ja oczywiście słuchałam muzyki) to nagle zachiało mi się kolejnej formy. A konkretniej konia. I bach, Toke galopuje koło busa jako srokacz.
Nom, więc tyle nas było w Wawie. A, nabyłam jeszcze książkę! ,,Smoki jesiennego zmierzchu" Margaret Weis i Tracy Hickman. Ciekawa, mimo, że przeczytałam zaledwie cztery rozdziały :) Tak wygląda moja okładka, bo były też inne ,,wersje":

(zdjęcie z alejka.pl)
Dziś pewnie ukaże się jeszcze jeden post, w którym omówię co nieco terminów dajmonicznych-potrykam trochę uberwilctwo :)
Czemu aż dwa? Bo musiałam się rozchorować i nie wychodzę na dwór...

2 komentarze:

  1. HEJ!!!
    Jak byłaś w Wa-wie to czemu mi nie apisałaś???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bark internetu utrudnia przesyłanie wiadomości, wiesz? :D

      Usuń