niedziela, 19 lipca 2015

Wróciłam!

I żyję! Nogi okropnie mnie bolą, jestem przemęczona i chyba coś sobie naderwałam. Haha! Obóz jeździecki był bardzo męczący... Więc należy mi się nieco odpoczynku, nie?
Byliśmy na basenie. A Toke zmienił formę na wodną-małą foczkę grenlandzką. Mimo wszystko, nie jest to moja ulubiona forma-było mi ciężko ją wizualizować. Znacznie bardziej wolę sarnę (która jest chyba moją ulubioną i najwygodniejszą postacią) lub wilka. Toke coraz częściej spędza w niej także dnie, a ja mu zabraniać nie będę, bo jest przyjemna.
Nie poznałam żadnego daemina. Czego szczerze żałuję, bo poznanie kogoś w realu byłoby świetne. Albo wkręcenie kogoś w dajmonizm-jeszcze lepsze. Niestety, szczęście mi nie dopisało i nikt nie miał pojęcia o dajmonach, a ja bałam się nieco o tym opowiadać.
Na koniec obozu mieliśmy przedstawiać pokaz-koński taniec do muzyki gwiezdnych wojen. Ja byłam okropnie zestresowana, bo prowadziłam zastęp, a moja klacz miała głęboko gdzieś moje łydki i palcat. No, ale Toke nie mógł siedzieć spokojnie; wdrapał się na płot pod postacią fretki i zaczął udawać Jedi. To było tak głupie, że zaczęłam śmiać się w głos, tak, że dziewczyny pytały się mnie, czy wszystko w porządku.

1 komentarz:

  1. Hah ciekawa historia ^^
    Fretka udająca Jedi- brawo Toke!

    OdpowiedzUsuń